- Widzę, że oferta pana Cromera jest korzystniejsza.

Pogrzeb był skromny. Zmarłą żegnali Gloria, Santos, Liz, Jackson oraz garstka sąsiadów. Na darmo córka błagała matkę, by i ona przyszła, choćby ukradkiem. Odmowa zabolała, ale Gloria przyjęła ją z rezygnacją. Pragnęła już tylko jednego: by Hope zdołała wybaczyć Lily.
I za swoją lekkomyślność zapłaciła straszną cenę.
Gloria uśmiechnęła się, ale nawet nie drgnęła.
- Wstrzymam się z oceną, aż wydusi z siebie więcej niż jedno zdanie - powiedział jej
- Kto to jest? - zapytała Alison, chichocząc. - Jaki przystojny.
- Jesteś Glorią St. Germaine - oznajmiła Hope. - Z nowoorleańskiej rodziny St. Germaine’ów. A ja jestem twoją matką.
Pod bramą szkoły stał Lucien Balfour w ciemnoszarym stroju podróżnym. Akurat
się na rękach. Krzesło upadło, lewy łokieć utkwił jej w rogu okna. Machając nogami,
- Lex, nic nie mówiłam. Kłócisz się sama ze sobą, co tobie może pomóc, ale mnie
Z korytarza dobiegły śmiechy, ale szybko ucichły. Uczennice właśnie szły do jadalni
- Proszę cię, proszę... - powtarzała.
jak ta, którą odbyłam niedawno z twoim lordem Kilcairnem.
- Nieważne. Czy macie go? - krzyknęła do słuchawki.
i robotników.


ani dnia dłużej. Nie miała wątpliwości, że rozwścieczyła Scotta,

- A mnie ufasz? - zapytał ochrypłym głosem, oderwawszy usta od jej ramion i szyi.
- Na długo się obudziła? - zapytał.
ja powiem „tak”.

ROZDZIAŁ DWUDZIESTY SZÓSTY

Clemency spojrzała na dziewczynę i chciała coś powie¬dzieć, lecz ani jedno słowo nie przeszło jej przez gardło. Machnęła ręką w geście bezsilnej rezygnacji.
- Tak, bardzo ją lubię. Zawsze szczerze mówi, co jej leży
- Ale dlaczego akurat teraz? Gdyby naprawdę było jej

Tak, powinien zapomnieć o swoich egoistycznych lękach, o własnym rozczarowaniu. Jest potrzebny Hope. Ich córeczce. Musi być silny.

- Jake? - zapytał.
zmierza pani Sanders. Toczyła się jakaś gra, której reguł Alli nie znała.
za mąż. Wciąż miała przed oczyma wyraz jego twarzy, gdy